Wakacje z Ashoka Fellow Jackiem Bożkiem

Zdjęcie Ashoka Fellow Jacka Bożka z Ashoka Fellow Lucky Chhetri w Nepalu. Oboje się uśmiechają.

Ashoka Fellow Jacek Bożek pojechał na wakacje i napisał nam kilka słów o wyprawie do Nepalu.

 

To fascynujące że będąc po wielu latach niebytności w Nepalu spotkałem członków Ashoki w sytuacji, która zdarza się niezwykle rzadko. Znaną nie tylko w Azji Lucky Chhetri, która wraz z siostrami założyła pierwszą kobiecą firmę przewodniczek górskich w Nepalu poznałem już wcześniej. Mieliśmy jako Klub Gaja przyjemność goszczenia jej w ramach naszego programu Święto Drzewa. Natomiast Megh Ale wielkiego bojownika o rzeki i pokój na świecie poznałem przypadkowo kiedy odwiedziłem biuro turystyczne w centrum Katmandu. Właśnie rozmowa z nim o rzekach i działaniach takich ludzi jak Lucky  doprowadziła nas do ustalenia że on i ja jesteśmy członkami Ashoki. Przypadek?

Zdjęcie mężczyzny w Nepalu na tle rzeki. W tle krajobraz miejski.

Spotkanie to zaowocowało wyjazdem do Pokhary, gdzie z moją partnerką Beatą, obecną też na tej wyprawie , byliśmy 37 lat temu. Spotkanie z Lucky nie mogło przysłonić wrażeń dramatycznych zmian ekologicznych i społecznych wynikających z ciemnych stron globalnej turystyki, które zaobserwowaliśmy podczas tegorocznego pobytu. Mówiłem zresztą o tym w lokalnym radiu w Pokharze w szczególności zwracając uwagę na problemy z czystą wodą i zanieczyszczeniem powietrza. Nasze rozmowy zaowocowały chęcią wspólnego działania.  Wraz z Lucky chcemy wspierać kandydaturę Pema Bhuti z Sikkimu na członka Ashoki. Odwiedziliśmy tego niezwykłego człowieka, który pokazał  nam swoją pracę, którą od lat wykonuje w Himalajach.

Jacek Bożek, dwie kobiety oraz dwóch mężczyzn pozują wspólnie do zdjęcia na tle ściany z logo Safalta Media oraz radia, którego nazwa nie jest widoczna.

 

Megh Ali poświęcił mi cały dzień, dzieląc się wiedzą  i pokazując swoją pracę dla rzek w Katmandu i Nepalu.

Na zakończenie dodam że w Azji nie byliśmy na wycieczce, ale ja , Beata i nasza młodsza córka Jagoda zorganizowaliśmy przyjazd polskich lekarzy, którzy pomagali lokalnym wspólnotom w Himalajach poświęcając im czas i przekazując wiedzę.

Nie był to łatwy wyjazd, ale „ bycie ashokowcem” zobowiązuje. A nie?